Inspektorzy Krakowskiego Towarzystwa Opieki Nad Zwierzętami dostali zgłoszenie o psie zamkniętym w czymś podobnym do skrzyni. Zgłoszenie złożył przypadkowy przechodzień, który zauważył dziwnie wyglądającego pieska i zgłosił sprawę odpowiednim służbom.

Podziel Przypnij Ten piesek musiał siedzieć w klatce długie lata, żeby został doprowadzony do tego stanu!

Warto też podkreślić, że na tragedię zwierzęcia nie zareagował żaden z sąsiadów, wszyscy przez długie lata musieli obojętnie przechodzić obok posesji.

Podziel Przypnij Ten piesek musiał siedzieć w klatce długie lata, żeby został doprowadzony do tego stanu!

Kiedy inspektorzy dotarli na miejsce zauważyli coś w stylu "klatki", w której znajdowało się zwierzę. Dopiero po podejściu bliżej do klatki okazało się, że jest tam zamknięty pies, którego stan na pierwszy rzut oka świadczył o potwornym zaniedbaniu.

Podziel Przypnij Ten piesek musiał siedzieć w klatce długie lata, żeby został doprowadzony do tego stanu!

Sierść pieska była całkowicie posklejana odchodami. Mimo pokrywających go dredów widać było, że Dingo jest mocno wychudzony. Właścicielka psa była zdziwiona całą sytuacją, twierdziła, iż pies nie daje się obciąć, gdyż przy zabiegach kosmetycznych jest za bardzo agresywny.

NIE PRZEGAP
Podziel Przypnij Ten piesek musiał siedzieć w klatce długie lata, żeby został doprowadzony do tego stanu!

Na pytanie, czemu pies jest tak wychudzony odpowiedziała, że nie wie, bo ostatni raz u weterynarza byli z psem jakieś pięć lat temu. Dingo od tamtej pory nie był szczepiony oraz odrobaczany. Kobieta, bez długich negocjacji, zrzekła się psa na rzecz Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Podziel Przypnij Ten piesek musiał siedzieć w klatce długie lata, żeby został doprowadzony do tego stanu!

Animalsi szybko przechrzcili Dingo na Dredzika i zabrali go do schroniska przy ulicy Rybnej (Małopolska). Tam weterynarz stwierdził, że zwierzę jest "wychudzone na skraju zagłodzenia". W trakcie badania okazało się, że żołądek psa jest skurczony do mikroskopijnych rozmiarów! W chwili przyjęcia Dredzik ważył osiem kilogramów, a po obcięciu jego dredów, ważył 6,5 kg, chociaż powinien co najmniej 15 kg. Dredzik tak na około dwa tygodnie zostanie w schronisku. Będzie stopniowo dokarmiany i nawadniany, po tym czasie zaczną szukać nowego domu dla Dredzika.

A co się stanie z właścicielką psa? Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zapewnia, że złoży zawiadomienie do prokuratury w sprawie znęcania się nad zwierzęciem przez właścicielkę. Kobiecie będzie groziło do dwóch lat więzienia.