15 sierpnia policjanci w Witnicy dostali zgłoszenie od kobiety, że wsi w Zachodniopomorskiem znajduje się pies, który wymaga natychmiastowej pomocy. Na miejsce wezwani zostali członkowie Chojeńskiego Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt "Psijaciele". Kiedy przyjechali na miejsce, nie mogli uwierzyć własnym oczom. Jak sami relacjonują, to co zobaczyli, było obrazem nędzy i rozpaczy. W pierwszym momencie nie wiedzieli, co mają z tą psinką zrobić. Piesek został zabrany do weterynarza.

Podziel Przypnij Przykry obraz, w pierwszym momencie nie wiadomo było, co mają z tą psinką zrobić

"Szczotka" - jak ją później ochrzciły opiekunki, straciła prawie całą sierść z powodu zaawansowanego świerzba. Jej ciałko pokryte było pchłami. Była bardzo osłabiona. Nie miała ani jednego zęba. Weterynarz z Dębna, który leczył pieska, powiedział, że nie widział w życiu tak zaniedbanego psa.

Podziel Przypnij Przykry obraz, w pierwszym momencie nie wiadomo było, co mają z tą psinką zrobić

Członkowie Stowarzyszenia stwierdzili, że jeśli pies do kogoś należał, to ta osoba musi odpowiedzieć przed sądem za jego zaniedbanie. Do takiego stanu psa potrzeba było lat.

Podziel Przypnij Przykry obraz, w pierwszym momencie nie wiadomo było, co mają z tą psinką zrobić

Oburzeni członkowie Stowarzyszenia nie czekając na działania policji, rozpoczęli swoje śledztwo. Na portalu społecznościowym zaapelowali do mieszkańców okolicy, w której znaleziono psa, o pomoc w namierzeniu właścicieli. Nie trzeba było długo czekać. Po kilku dniach właściciele zostali namierzeni. Do właścicieli członkowie Stowarzyszenia pojechali. Kobieta miała na posesji jeszcze dwa inne psy, które na szczęście nie są chore, choć żyją w małych klatkach. Na początku właścicielka Szczotki nie chciała się do niej przyznać, potem ostatecznie potwierdziła, że pies się zgubił. Obrońcom praw zwierząt udało się dotrzeć do świadków, którzy psa widzieli na posesji kobiety jeszcze dzień przed znalezieniem.

NIE PRZEGAP
Podziel Przypnij Przykry obraz, w pierwszym momencie nie wiadomo było, co mają z tą psinką zrobić

Po kilku dniach od rozmowy z kobietą ta przyjechała do ośrodka Stowarzyszenia w Chojnie z karmą dla Szczotki, która wcześniej nazywała się Zuza i ma około 17 lat. Kobieta została poinformowana, że sprawa trafiła do prokuratury i będzie musiała wytłumaczyć się z zaniedbania. Szczotka powoli dochodzi do siebie. Przechodzi obecnie kurację przeciw pasożytom, która ma potrwać przynajmniej dwa miesiące. Czuje się lepiej i ma apetyt, ale z ludźmi i innymi psami nie nawiązuje na razie bliższego kontaktu. Najlepiej czuje się w swojej ogrodzonej budzie, gdzie głównie śpi. – Na razie nawet nie marzymy, by ktoś ją adoptował – przyznaje opiekunka Barbara Bakalarczyk.