W Rybniku sąsiedzi słyszeli dochodzące z jednego z mieszkań przejmujące ujadanie i miauczenie. Niestety właściciele mieszkania, z którego dochodziły te odgłosy, wyjechali dzień wcześniej na kilka dni i nikt z sąsiadów nie miał możliwości, aby dostać się do mieszkania i sprawdzić co tam się dzieje. Na pomoc wezwano policję. Policjanci nie mieli kontaktu z właścicielami mieszkania, a musieli sprawdzić, w jakim stanie są zwierzęta, postanowili więc otworzyć drzwi siłowo.

To, co zobaczyli, mocno ich zbulwersowało.

Podziel Przypnij Porzucone psy i koty we własnym domu

W środku było bardzo gorąco, panował bałagan. Na podłodze znajdowały się zwierzęce odchody. W jednym z pokoi policjanci znaleźli cztery koty. Potem z głębi mieszkania dołączył do nich piąty. W kolejnym pomieszczeniu znajdowały się dwa psy, podobne do owczarków niemieckich. Były przywiązane smyczami do nóg stołu. Między nimi kręcił się szczeniak. Zwierzęta były agresywne i nie pozwalały się do siebie zbliżyć. W pomieszczeniu nie było misek z wodą ani jedzeniem. Policjanci napoili i nakarmili zwierzęta i przekazali do schroniska w Rybniku.

Są już bezpieczne. Są w dobrym stanie, kotki młode, psy trochę wychudzone — relacjonuje Przemysław Plucik, kierownik rybnickiego schroniska dla zwierząt. Śledczy z komisariatu policji w Czerwionce-Leszczynach prowadzą postępowanie w sprawie znęcania nad zwierzętami. Właścicielom może grozić do dwóch lat pozbawienia wolności.