Siedział na drodze, jego łapki były przymarznięte do asfaltu. Musieliśmy mu pomóc – relacjonuje Michał Mazur, który razem ze swoimi dwoma kolegami w nocy z poniedziałku na wtorek uratował lisa. [p]W nocy z poniedziałku na wtorek trójka kolegów jechała ulicą Szczecińską w Łodzi. Raptem zobaczyli liska siedzącego na środku jezdni.[/p]
Podziel Przypnij Lisek uratowany!
Lisek nie ruszał się, już ten fakt zainteresował kolegów. To dziwne, kiedy dzikie zwierzę nie ucieka przed człowiekiem to znak, że jest z nim coś nie tak. Po chwili już znali przyczynę jego nienaturalnego zachowania - łapki liska przymarzły do asfaltu i dlatego nie mógł uciec. Mężczyźni założyli rękawice i podeszli ratować zwierzę. Położyli na nim koc. Po chwili lis ugrzał się na tyle, że jego łapki można było odkleić od asfaltu. Całą akcję mężczyźni nagrali telefonem komórkowym. [p] Przemarzniętego liska mężczyźni przewieźli do całodobowej kliniki weterynaryjnej w Konstantynowie Łódzkim. Zwierzę było w stanie skrajnego wychłodzenia. Lis był otumaniony, niemal się nie ruszał. Jednak po odpowiednie opiece następnego dnia już z liskiem było lepiej. Został przetransportowany do powiatowego inspektoratu weterynarii w Pabianicach, gdzie teraz przechodzi 21-dniową kwarantannę. Potrzebna jest pewność, że lisek nie choruje na wściekliznę.[/p]
Podziel Przypnij Lisek uratowany!
W tym miejscu należy wspomnieć, jak ważne jest nasze bezpieczeństwo podczas ratowania dzikiego zwierzaka. Każdy z nas musi być bardzo ostrożny. [p] - Dla własnego bezpieczeństwa musimy robić wszystko, żeby nas zwierzę nie ugryzło, ani nie podrapało. Dobrze jest mieć ze sobą gruby koc, który będzie nas chronił – informuje Dorota Sumińska, weterynarz. Dodaje, że do potrzebującego lisa najlepiej podchodzić w dwie osoby, to bardzo zwinne zwierzę i w pojedynkę niedoświadczona osoba raczej sobie z nim nie poradzi – dodaje Pani Dorota.[/p] [p]Nie mniej jednak, nagranie z akcji ratunkowej przemarzniętego liska, stało się hitem internetu. Historia uratowanego lisa została zamieszczona w mediach społecznościowych. W ciągu dwóch dni post widziało już ponad 600 tys. internautów. Na Michała i jego kolegów wylała się fala pochwał. My też przyłączamy się do podziękowań.[/p]