Ministerstwo Rolnictwa wyszło z ciekawą inicjatywą, chce, aby w ramach walki z porzucaniem zwierząt każdy pies i kot był w Polsce chipowany. Na właściciela, który tego nie zrobi zostałaby nałożona kara grzywny.

„Musi to być obligatoryjność, w jakiś sposób określona też sankcją. Jeżeli ktoś tego nie dokona, niewątpliwie będzie karany grzywną” - Paweł Suski, przewodniczący parlamentarnego klubu miłośników zwierząt z Platformy Obywatelskiej.

Podziel Przypnij Chip powinien mieć każdy pies i kot

Plan zakłada, że psa trzeba będzie zachipować podczas pierwszego obowiązkowego szczepienia przeciw wściekliźnie. Psy mające więcej jak trzy miesiące będą musiały być zachipowane w ciągu półtora roku. Właściciele kotów będą musieli zachipować je zanim te skończą rok życia. Zabieg jest płatny, jednak niektóre miasta już sponsorują zabiegi, reszta właścicieli będzie musiała zapłacić ze swojej kieszeni. Weterynarze są na tak, przekonują, że warto wydać na to kilkadziesiąt złotych i że to nie będzie "kupowanie kota w worku". Cip im nie zaszkodzi a w wielu wypadkach spowoduje, że odnajdą swoich właścicieli.

Obrońcy praw zwierząt również są na tak. Chipowanie zapobiegnie w dużym stopniu porzucaniu zwierząt, przywiązywaniu ich do drzewa, zawiązywaniu w workach na śmieci i pozostawianiu z nadzieją, że nikt się nie dowie co uczynili. "Kodowania" psów i kotów ma pilnować inspekcja weterynaryjna. Inspektorzy będą mogli prowadzić kontrole zwierząt. O dokładnych karach na razie resort nie pisze. Obrońcy praw zwierząt liczą, że przepis wjedzie w życie, jednak nie wierzą, że każdy pies i kot będzie miał swój kod.