To była naprawdę wielka nawałnica, Dennis McDonald jechał w tym czasie swoją ciężarówką do domu, kiedy nagle na skraju drogi British Colubia w Kanadzie, zobaczył potrąconego kota, który leżał bez ruchu. I pewnie pojechałby dalej, ale coś tknęło go, że kot może jeszcze żyć, i tak faktycznie było...

„Kot ledwo oddychał. Delikatnie go podniosłem, włożyłem do kartonu i położyłem na tylnym siedzeniu ciężarówki. Natychmiast pojechałem do weterynarza” – wspomina Dennis.

Kot był straszliwie poraniony. Miał pękniętą czaszkę, zraniony nosek i wybitą żuchwę. Miał tatuaż na uchu, co pomogło Dennisowi odnaleźć jego właściciela, jednak ta zostawiła go pod opiekę weterynarza i Dennisa. „Serce mi pękło, nie mogłem zostawić tego kota, on tak wiele przeszedł, tyle wycierpiał” – opowiada Dennis. Więc go adoptował i nazwał BB-8.

Kot musiał przejść kilka rozległych operacji, teraz odzyskuje siły. Dennis ma nadzieję, że ten już niedługo będzie mógł bawić się z jego dwoma innymi uratowanymi kotami.

Podziel Przypnij Wydawało się, że nie ma dla niego ratunku
Podziel Przypnij Wydawało się, że nie ma dla niego ratunku
Podziel Przypnij Wydawało się, że nie ma dla niego ratunku
NIE PRZEGAP
Podziel Przypnij Wydawało się, że nie ma dla niego ratunku
Podziel Przypnij Wydawało się, że nie ma dla niego ratunku
Podziel Przypnij Wydawało się, że nie ma dla niego ratunku
Podziel Przypnij Wydawało się, że nie ma dla niego ratunku
Podziel Przypnij Wydawało się, że nie ma dla niego ratunku
Podziel Przypnij Wydawało się, że nie ma dla niego ratunku
Podziel Przypnij Wydawało się, że nie ma dla niego ratunku