Uwaga! Przygotujcie chusteczki, bo będzie smutno i wzruszająco.

Przeglądając ostatni posty na fejsbuku trafiliśmy na zdjęcie pięknego psa. Fotografii towarzyszył taki oto opis:

Wedel wrócił z adopcji po kilku miesiącach, adopcji która wydawała się bajką - został sam w domu, nabroił i znalazł się w schronisku […]

Dalej następował opis psa, informacje dla potencjalnego nowego właściciela.

Nie mogliśmy tej sytuacji nie skomentować. Nie dlatego, że zawsze musimy się wypowiedzieć, ale dlatego, że takie sytuacje wciąż i wciąż się powtarzają. Oto nasz komentarz:

Jeśli ktoś ma dom, meble, drzwi, buty, które są cenniejsze niż przyjaciel, to niech nie bierze psa, kota, tylko sobie z kanapą w pięknych butach na spacer chodzi :/ Pies, szczególnie po przejściach, ma prawo do gorszego dnia! Niektórzy ludzie są tak boleśnie bezmyślni :(

Ale nie tylko o to chodzi. Bo co tak naprawdę dla zwierzęcia oznacza taka sytuacja, łatwo sobie wyobrazić. Oznacza stres i utratę poczucia bezpieczeństwa. A dla kolejnego opiekuna ciężką i długotrwałą pracę, żeby zwierzę znowu poczuło się dobrze. Czasami się nie udaje.

My też mieliśmy z tym do czynienia. Marcel Na trzech łapach potrzebował sporo czasu, żeby nie posikiwać z nerwów przy chociaż odrobinę podniesionym głosie (nikt nie krzyczał na niego, ale ludzie czasami krzyczą do siebie. Marcelowi jednak nie robiło to różnicy, sikał i tak). Do dziś nerwowo reaguje na niektóre psy. Na szczęście już nie rzuca się na ludzi (zaatakował kiedyś chłopca w dresie, który po prostu nas mijał na ulicy). Marcel, poza tym, że miał wypadek, w wyniku którego amputowano mu łapę, kilkakrotnie zmieniał miejsce pobytu. O ile jest to zrozumiałe w przypadku domu tymczasowego (opiekunowie z takich domów robią, co mogą, żeby takie sytuacje były jak najrzadsze, ale czasami inaczej się nie da), o tyle oddanie psa przez osoby, które deklarowały adopcję stałą i dozgonną miłość, jest do zrozumienia dużo trudniejsze. Zdarzają się nieszczęśliwe wypadki, choroba lub śmierć. Wtedy i pies może stracić dom.

Ale jeśli ktoś oddaje psa po kilku miesiącach (!!!), bo: sika w domu, zrobił w mieszkaniu kupę, zjadł buta, pogryzł pilota, zniszczył książkę i tak dalej…, to ten ktoś nie powinien tego psa nigdy dostać, bo po prostu sobie z nim nie radzi. Nie próbuje nawet. Oddaje = nie nadaje się na opiekuna.

Zdarzają się zwierzęta, które nigdy nie nabroiły, ale każdy opiekun psa czy kota mierzył się z różnymi wyzwaniami, które nasi pupile przed nami stawiają. Bo pies/kot czy inny stwór jest żywy i czuje. Czasami ma gorszy dzień, czasami – jak człowiek- łapie tzw. głupawkę. Czasami musi sobie radzić z tym, co przeszedł, zanim do nas trafił. A czasami nie wiadomo dlaczego, po prostu różne rzeczy „same się robią”. Czasami wreszcie może zachorować.

A naszym zadaniem jest spróbować zrozumieć, co się stało, dlaczego i, jeśli jest taka potrzeba, reagować i pomagać. Gdyby ktoś odpowiedzialny i był zainteresowany prawdziwą i na serio adopcją pięknego Wedla, niech szuka informacji pod tym: linkiem.

A o tym, jak poradzili sobie ci, którzy sobie poradzili, poczytacie tu: JESTEM ZWYCIĘZCĄ. WASZE HISTORIE | CZEKAM NA CIEBIE. Udostępnijcie proszę dalej.

EDIT: 4.10 Piękny Wedel wczoraj pojechał do mądrego i kochającego domu :) Powodzenia Wedelku i nigdy już nie wracaj do schroniska.

Podziel Przypnij Wedel wraca z powrotem do schroniska
Podziel Przypnij Wedel wraca z powrotem do schroniska
Podziel Przypnij Wedel wraca z powrotem do schroniska
NIE PRZEGAP
Podziel Przypnij Wedel wraca z powrotem do schroniska
Podziel Przypnij Wedel wraca z powrotem do schroniska