Na posterunek straży pożarnej w Cleveland, w amerykańskim stanie Ohio, przyszła niedawno młoda suczka. Zdesperowana psia dziewczynka postanowiła, że nie wyjdzie, dopóki ktoś nie udzieli jej pomocy.

Jak opowiada porucznik Mike Celiga, 5-miesięczna suczka w typie pitbulla w pewnym momencie po prostu weszła na posterunek, a po chwili zaczęła chodzić za jednym ze strażaków. Nie opuszczała go przez kilka godzin, próbując tym samym zwrócić na siebie jego uwagę. Okazało się, że sunia nie ma żadnej obroży, adresówki ani chipa. W dodatku jej stan fizyczny pozostawiał wiele do życzenia. Suczka, która otrzymała imię Sistine, miała świerzb, zakażenie skóry, otwarte rany na pyszczku i roztocza, które najprawdopodobniej towarzyszyły jej od pierwszych tygodni życia. Strażacy nie pozostali obojętni na jej cierpienie i odwieźli ją do lecznicy.

Podziel Przypnij Sunia, która poprosiła strażaków o pomoc

Dr Kim Cooper, która zaopiekowała się Sistine w Crossroads Animal Hospital przyznaje, że psinę czeka długie leczenie, zanim uda się doprowadzić ją do optymalnej kondycji. Wszyscy liczą jednak na to, że Sistine zdąży jeszcze zobaczyć, jak to jest być zdrowym, szczęśliwym szczeniakiem.

Podziel Przypnij Sunia, która poprosiła strażaków o pomoc

Ludzie, którzy uratowali suczkę podejrzewają, że miała wcześniej dom, bo zna podstawowe komendy. Mimo to na razie pozostanie w swojej tymczasowej rodzinie. Przynajmniej na czas leczenia, zajmie się nią organizacja ratująca porzucone i skrzywdzone pitbulle.

Podziel Przypnij Sunia, która poprosiła strażaków o pomoc

Na całe szczęście, suczka dokładnie wiedziała, gdzie warto szukać pomocy. Mike Celiga i jego podwładni to prawdziwi bohaterowie, którzy już niejeden raz mieli do czynienia ze skrzywdzonymi zwierzętami. Ratowali psy porzucone, źle traktowane, żyjące ze sznurami wrośniętymi w szyję. Sistine wybrała więc najlepsze miejsce na znalezienie ratunku.

NIE PRZEGAP
Podziel Przypnij Sunia, która poprosiła strażaków o pomoc