Do poznańskiej kliniki weterynaryjnej przywieziono szczeniaka z podejrzeniem pogryzienia przez psy. Na pierwszy rzut oka pies wyglądał jak... zwłoki. Po wstępnych oględzinach ustalono jednak, że coś się tu nie zgadza... Szczenię na swoim ciele nie miało żadnych ran, które potwierdzałyby sugerowane pogryzienie. Lekarze weterynarii nie mieli cienia wątpliwości – bestią, która wyrządziła temu zwierzęciu krzywdę nie był pies, lecz o wiele groźniejszy i okrutniejszy człowiek. Postawiono diagnozę: przywieziony szczeniak został prawie śmiertelnie podbity przez jakąś osobę. Lekarze dali mu 5-10 proc. szans na przeżycie.

Fundacja Animal Security zainterweniowała natychmiast i zdecydowała o zgłoszeniu całej sprawy na policję. Dzięki temu sporządzono zakaz wydania psa, w razie gdyby chcieli odzyskać go „właściciele”. Wysłali również pismo do Wójta miejscowości, z której pochodzili "właściciele" o czasowe odebranie zwierzaka i przekazanie go pod opiekę Fundacji, do czasu rozstrzygnięcia postępowania karnego.

W momencie trafienia do kliniki pies miał ogromny obrzęk mózgu, był nieprzytomny i ten stan utrzymywał się przez kilka dni. Prawdopodobnie był podpalany (stopione pazurki u łapki wskazywały na wcześniejsze przypalanie), miał też stare ślady po skrępowaniu nóżek. Jego stan był bardzo ciężki, miał 5-10 proc. na przeżycie. Po tygodniu leczenia nadal nie był w stanie się podnieść, ustać na nóżkach, nie reagował na imię… Miał krwiaka i wysuniętą gałkę oczna, otarcia na szyi i nóżkach, poparzone kończyny…

Maks - bo tak ma na imię (my nadaliśmy mu imię Lucky), już nigdy nie będzie widział na jedno oczko, w tej chwili trwa również walka o jego nóżkę, w którą wdała się martwica skóry. Szczeniak do tej pory traci równowagę i nie potrafi długo ustać, mimo iż obrzęk mózgu już zmalał. Przed nim długa droga do wyzdrowienia, mamy ogromną nadzieję, że szybko zapomni o tym co mu się przytrafiło :(

Poniżej opis przyjęcia w słowach rzecznik kliniki weterynaryjnej:

"Pies został przyjęty do naszej kliniki na dyżurze nocnym w nocy z 16 na 17.07.14 z widocznymi na zdjęciach obrażeniami: krwiak oraz wysunięcie lewej gałki ocznej, otarcia na szyi, otarcia na obu stawach skokowych, poparzenia kończyny przedniej.Nie wszystkie obrażenia były świeże. Pies był otępiały, praktycznie nie reagował na otoczenie, nie był w stanie samodzielnie utrzymać się na nogach, cały czas leżał w pozycji bocznej, świadomość obniżona. Pies trafił z rozpoznaniem silnego obrzęku tkanek miękkich okolicy głowy i szyi - wstrząśnienie mózgu - urazu tępego spowodowanego najprawdopodobniej pobiciem. Niezwłocznie zostały podane mu leki i przez kilka kolejnych dni stan pacjenta był stabilizowany. Jednocześnie cały czas trwa walka o lewą gałkę oczną, gdyż z uwagi na silny uraz istnieje nadal ryzyko, że zajdzie konieczność amputacji gałki ocznej, Do teraz regularnie co 1 h są podawane krople i maści do oczu, zgodnie z zaleceniami okulisty. Pies w chwili obecnej jest w lepszym stanie i jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo, aczkolwiek oprócz walki o oko, trwa też ciągle walka o poparzoną kończynę przednią. Z uwagi na silne poparzenie rana musiała zostać opracowana chirurgicznie i teraz pies wymaga regularnej toalety łapki za pomocą specjalnych środków odkażających, maści oraz opatrunków żelowych, które umożliwiają gojenie się rany. Niestety z uwagi na głębokość i obszar urazu rana będzie się jeszcze goić kilka tygodni..."

Piesek żyje, ale nie widzi na jedno oczko i nigdy już nie będzie słyszał. Okazało się, że psa skatował były chłopak córki właścicielów psa. Robił to pod ich nieobecność. Teraz chłopak ma przejść badania psychiatryczne. Za tak okrutne znęcanie się nad zwierzęciem grozi mu do 2 lat więzienia. Następna rozprawa za dwa miesiące...

Podziel Przypnij Pies pobity prawie na śmierć w Poznaniu...
Podziel Przypnij Pies pobity prawie na śmierć w Poznaniu...
Podziel Przypnij Pies pobity prawie na śmierć w Poznaniu...
NIE PRZEGAP