To miał być portret zbiorowy ludzi, którzy pomagają zwierzętom. Ale ostatnio wdałam się w fejsbukową dyskusję dotyczącą kupowania psów. Moje stanowisko w tej sprawie jest od lat niezmienne i zwiera się w krótkim stwierdzeniu „NIE, dopóki w schroniskach są zwierzęta”. Na profilu fundacji Viva, gdzie się wątek pojawił wypowiedziałam się obszerniej, ale w tym właśnie duchu. I pojawił się taki głos:

Trudno zachować poprawność polityczną, gdy się czyta takie wypowiedzi. Po pierwsze drogie nastolatki człowiek szanuje to co jest drogie i trudno dostępne. Taka konstrukcja psychologiczna, jak zaczniecie pracować, samodzielnie zarabiać i odkładać to to zrozumiecie. Dlatego pies kupiony za ciężkie pieniądze bardzo rzadko trafia na ulicę lub do schronu.

Taki głos to punkt wyjścia do wielu wątków. Część z nich poruszyłam na profilu Fundacji, ale tu postanowiłam nawiązać do pomysłu napisania o ludziach, których ta pani potraktowała jak nieodpowiedzialnych gówniarzy! I od razu proszę wszystkie nastolatki o wybaczenie, bo nie zamierzam obrażać żadnego młodego człowieka, który ma w sobie wrażliwość i chce pomagać innym. To piękna i ważna cecha, którą należy w sobie pielęgnować – przez całe życie.

I właśnie wrażliwość to to, co łączy wszystkich tych ludzi, którzy poświęcają czas, energię i bardzo często – pieniądze na pomoc i ratowanie bezpańskich zwierząt. Wiek też jest istotny, bo żeby adoptować, założyć fundację czy stowarzyszenie, kierować lub pracować w schronisku, pracować w lecznicy – trzeba być człowiekiem dorosłym. I dojrzałym. Oraz stabilnym emocjonalnie – bo robienie w tej „branży” wymaga stalowych nerwów.

Kasia, Monika, Karolina, Kamila, Ania, Małgosia i wiele innych osób, z którymi miałam do czynienia w „temacie” zwierząt, z całą pewnością mają dowody osobiste, mają też rodzinę, pracę. Ale z jakiś powodów zajmują się również wolontariatem na rzecz zwierząt. A poza nimi są przecież ludzie, którzy pracę i pasję połączyli w jedno.

Słyszeliście kiedyś o panu Franku i jego psie Dino? To dopiero „nastolatek” pełną gębą! Tego lata przebiegł (tak! przebiegł!) całą Polskę, żeby zwrócić uwagę na problem bezdomności zwierząt. Jego bieg śledzili ludzie w całym kraju, a ci, którzy mieszkali na jego trasie dopingowali i pomagali. Nie muszę dodawać, że Dino jest „rasowym” kundelkiem.

Odpowiedziałam tej pani, że od nastolęctwa dzieli mnie już sporo lat. Na co ona:

Oj, to przykre, gdy dorosła osoba myśli jak nastolatka.

A ja sobie myślę, że chyba jest dokładnie odwrotnie. I obym myślała w ten sposób jak najdłużej. Bo znajduję się w doborowym towarzystwie!

Zdjęcia pochodzą z profili: Franek i Dino biegną dalej, Celestyniaki - Zaopiekuj się mną, Schronisko Na Paluchu - Kącik Adopcyjny , OTOZ Animals.

[/b]

Podziel Przypnij O pożytku dyskusji w Internecie – jak kogo obrazić...nieskutecznie.
Podziel Przypnij O pożytku dyskusji w Internecie – jak kogo obrazić...nieskutecznie.
Podziel Przypnij O pożytku dyskusji w Internecie – jak kogo obrazić...nieskutecznie.
NIE PRZEGAP
Podziel Przypnij O pożytku dyskusji w Internecie – jak kogo obrazić...nieskutecznie.