Ta historia o brzydkim kaczątku zaczęła się w maju, podczas wyprawy rowerowej na jaką wybrał się Sebastian Luczywo. Podczas krótkiego odpoczynku przy stawie Sebastian zobaczył łabędzią rodzinę, która skradła jego uwagę. Młody łabądek z pomocą swojej mamy dzielnie płynął do brzegu. Widok był o tyle dziwny, że w tej okolicy, od wielu lat widziane były łabędzie rodziny, jednak znacznie liczniejsze 5-6 małych potomków. Ta rodzinka była inna, i to sprawiło, że Sebastian postanowił wrócić w to miejsce by ponownie nacieszyć oczy ich widokiem. Jednak druga wizyta przyniosła jemu niepokój i smutek. Znalazł łabądka, ale nie było śladu po jego opiekunce. Na szczęście dzielny maluch został przyjęty przez kaczki. Następnego dnia Sebastian był tam ponownie, ale niestety łabądek wciąż był bez rodziców. Przyjazny rybak, który odwiedza staw prawie codziennie, powiedział Sebastianowi coś ciekawego. Otóż staw nie jest stałym siedliskiem łabędzi, gnieżdżą się tutaj tylko w okresie rozrodczym. Na początku maja w rodzinie naszych bohaterów rzeczywiście wykluło się pięć ptaszków, ale wkrótce po ich narodzinach, ojciec zostawił ich i odleciał do innego akwenu. Najmłodsi zostali tylko z matką. Niestety, pewnej nocy, rodzinę zaatakował drapieżnik, przeżyła matka i jeden potomek. Matka zajmowała się nim dopóki ten nie osiągnął samodzielności. Widząc, że już sobie radzi i że zaaklimatyzował się w towarzystwie kaczek, postanowiła poszukać nowego domu, który najwyraźniej okazuje się być typowym dla tych ptaków. Sebastian nie wiedział kiedy i jak to się stało, ale zaczął regularnie odwiedzać małego łabądka i go karmić, uważnie obserwując, jak ten dorasta, w ten sposób zaczął rozumieć świat tych ptaków. Losy tej niewielkiej istotki poruszyły Sebastiana i prawdę mówiąc nie tylko jego. Wkrótce nasz mały bohater stał się ulubieńcem wszystkich rybaków, którzy zaczęli przychodzić do łowiska z dodatkowymi przekąskami dla maleństwa. Każdy jakoś go nazywał, Sebastian też. Dla niego od początku, to był Stefek, ale inni nazywali go Gucio, Szyja, Piłeczka. Pisząc ten tekst – połowa września, Sebastian z dumą stwierdza, że Stefek wyrósł na pięknego łabędzia, i choć wciąż ma "młodzieńczy" szary kolor, to wygląda pięknie. Jednak, zima się zbliża a wraz z nią problemy z dostępem do żywności. Aby mieć pewność, że Stefkowi nic się niestanie, zostanie on przeniesiony w bezpieczne miejsce. Mamy nadzieję, że szczęśliwie przetrwa zimę z naszą Sebastiana i życzliwych ludzi, ponieważ staw nie byłby taki sam bez niego. Więcej informacji znajdziecie na jego oficjalnym profilu Facebook

Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
NIE PRZEGAP
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku
Podziel Przypnij Historia o brzydkim kaczątku