Na pewno znacie przesąd, który mówi, że kot ma 9 żyć. Fakt, że jest to zwierzę odporne, ale w przypadku poniższej historii, nie będzie przesadą, jeśli powiem, że ten mruczek wrócił z martwych do świata żywych...

Bart, bo tak ma na imię kociak, mieszkał sobie w miejscowości Tampa na Florydzie i był kotem wychodzącym, którego wszyscy znali i lubili. Któregoś dnia potrącił go samochód i sąsiedzi szybko zawieźli go do weterynarza. Ten jednak stwierdził, że zwierzę jest bardzo poturbowane, a po chwili, że nie żyje. Sąsiedzi wzięli więc kociaka i pochowali go na peryferiach miasta.

Jakież było ich zdziwienie, kiedy po paru dniach usłyszeli znajome miauczenie... Okazało się, że kot, który został znaleziony w kałuży krwi, bardzo poturbowany, uznany za zmarłego, nagle zmartwychwstał! Jego historia przypomina tę opisaną przez Stephena Kinga w książce „Smętarz dla zwierzaków”.

Kot wygrzebał się z grobu (na szczęście płytkiego) i wrócił na swoje osiedle. Sąsiedzi, na początku byli przerażeni, ponieważ sami żegnali go i zakopali. Kot trafił szybko na operacyjny stół i przeszedł operację szczęki. Nie udało się jednak uratować jego oczka, ale rokowania są dobre. Bart nabiera sił i niedługo znów zamieszka ze swoimi właścicielami :) Zyskał też przydomek - „kot zombi” i opowieść o nim szybko się rozeszła na cały świat.

Podziel Przypnij Drugie życie kota
Podziel Przypnij Drugie życie kota