Ten piękny piesek to Banduś. Ma około 10 lat i jest pieskiem w typie Amstaffa. Jaka jest jego historia, do końca nie wiadomo. 6 lat temu przybłąkał się do grupki bezdomnych osób. Nie odmówili mu pomocy, pokochali, dali jedzenie i kawałek koca do spania. Pies odwdzięczył im się wielką miłością i oddaniem.

Dziś piesek i ludzie, którzy go przygarnęli, mieszkają na jednej z działek w Warszawie. Mieszkają tam dzięki uprzejmości właściciela - dzięki jego dobremu sercu, cała rodzina ma wreszcie swoje miejsce - coś na wzór domu. Razem z ludźmi i Bandusiem mieszka na działce jeszcze jeden psiak i 5 kotów. Żaden z mieszkańców nie miał łatwego życia, każdy jest pokaleczony przez los... Ale trzyma ich przy życiu nadzieja na lepsze jutro i wzajemna miłość.

Ludziom zwyczajnie w świecie się nie udało w zyciu. Nie wybrali takiego stylu życia, by pić... W przypadku zwierząt, zawiedli... inni ludzie. Razem tworzą jednak coś na kształt domu, kochają się, jakoś sobie radzą. Zbierają wszystko co da sie sprzedać, aby zarobić. Nie kradną. Nie piją. To porządni ludzie. W domku działkowym i jego otoczeniu zachowują czystość. Najbardziej łapie jednak za serce to jak dobrze traktują swoje zwierzęta i dbają o nie. Każdy psiak ma książeczkę zdrowia, co roku jest szczepiony!

Banduś jeszcze do niedawna był psem energicznym i skorym do zabaw. Ludzie mieli przy nim pomoc od pewnej dobrej duszy - Pani Anny, która sama miała pieski tej rasy. Któregoś dnia kobieta odebrała niepokojący telefon. Właścieiele Bandusia prosili o ratunek. Piesek jeszcze kilka chwil wcześniej bawił się jak zawsze, kiedy nagle przysiadł na tylnych łapach, a po chwili też przednie łapy odmówiły posłuszeństwa.

Ludzie pomyśleli, że to chwilowa niedyspozycja psa, ale kiedy mu nie przechodziło, położyli psiaka na wózku do zbierania puszek i czym prędzej udali się do pobliskiej lecznicy. Psu nie udzielono pomocy!!! Bo ludzie nie mieli pieniędzy... :( :( :( Wrócili więc ze sparaliżowanym psem do domu.

Kolejnego dnia z psem było już tragicznie. Nie wstawał, wył z bólu... Reakcja Pani Anny była natychmiastowa! Przyjechała po pieska, zabrała go do samochodu i zawiozła do lecznicy, w której leczy swoje własne pieski - też Amstaffy.

Okazało się, że piesek doznał porażenia czterokończynowego wywołanego przez zator włóknisto-chrzęstny, który usytuował się w odcinku szyjnym i piersiowym kręgosłupa. Niestety paraliż dotknął również pęcherza moczowego Bandusia… Pies otrzymał środki uśmierzajace ból, otrzymuje zastrzyki...

Co czują ludzie? Smutek, ból, bezsilność, złość... Odmówiono pomocy ich ukochanemu psu, bo nie mieli pieniędzy... Na szczęście jest Pani Anna, która pomaga jak może.

Czy uda się pieska uratować? Dwie doby minęły zanim trafił do weterynarza, który zechciał mu pomóc.Ważne, że pies walczy i walczą o niego ludzie! Nadpsim i nadludzkim wysiłkiem dźwiga się na siusiu, podnosi głowę by napić się wody.

Dlatego Zaginął Dom w imieniu opiekunów Amstaffa, Pani Anny i samego Bandusia – prosi o pomoc! Pomóżcie uratować psiaka i sfinansować leczenie Amstaffa. Czy uda się wygrać? Nie wiadomo. Ale nadzieja umiera ostatnia… Prosimy o udostępnienie. Pieniążki na leczenie pieska można wpłacać TUTAJ.

Podziel Przypnij Był bezdomny, więc odmówiono mu pomocy!!!
Podziel Przypnij Był bezdomny, więc odmówiono mu pomocy!!!
Podziel Przypnij Był bezdomny, więc odmówiono mu pomocy!!!
NIE PRZEGAP